Metal-Fach SEG Plus

Ocena w rankingu B
Producent Metal-Fach
Rodzaj kotła Kocioł retortowy
Powierzchnia wymiennika 120% współczesnego standardu
Pojemność zasobnika ~152kg
Do układu zamkniętego tak
Paliwa podstawowe(2)
  • Ekogroszek
Dostępne moce 14kW 17kW 28kW
Klasa
wg normy PN-EN 303-5:2012
5
Ecodesign nie
Gwarancja 5 lat
Instrukcja obsługi dostępna
Strona producenta przejdź do strony producenta
Orientacyjna cena od 9 600zł (14kW)

(1) - orientacyjny czas pracy na pełnym załadunku paliwa podstawowego przy 60% mocy nominalnej

(2) - paliwa podstawowe określa producent; to takie, na których kocioł jest w stanie osiągnąć moc nominalną

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2016

Metal-Fach SEG Plus nie wyróżnia się tym, że osiągnął 5. klasę, bo takich kotłów kilka już jest. Ten kocioł na tle innych piątoklasowców jest wypakowany bogactwem niczym cygański pałac. To niekonieczne będzie w całości złe, bo część gadżetów jest przydatna. Ale wszystko razem winduje cenę kotła w kosmos. 


Zalety

  • Zapalarka

  • Żeliwny palnik Ekoenergia

    Choć oficjalnie kocioł spala tylko dobry ekogroszek

Niewiadome

  • Warunki gwarancji

    W przypadku innego modelu (zasypowego SDG) 5 lat to w praktyce 2 lata + 3 lata ekstra płatne, dlatego warto przed zakupem o to pytać.

Wady

  • Sterowniki z ręcznymi nastawami

Używasz tego kotła? Podziel się wrażeniami!

Pomóż innym poznać praktyczne zalety i wady tego kotła. Dodaj opinię o kotle Metal-Fach SEG Plus.

Detale techniczne

Przekrój kotła Metal-Fach SEG Plus

Trzeba uważać, by Metal-Facha SEG Plus (5. klasa) nie mylić z Metal-Fachem Classic SEG Plus, który spełnia klasę 3.

Sterowniki

Metal-Fach SEG Plus występuje w dwóch wersjach różniących się sterownikami:

Możliwości obu sterowników są zbliżone, różnice są głównie w ilości obsługiwanych pomp, termostatów czy zaworów mieszających. Oba obsługują zapalarkę i sondę lambda. Wersja Gold posiada co najwyżej sterowanie via GSM. Wersja Platinum (~300zł dopłaty w stosunku do Gold) ma dostępny moduł internetowy (dodatkowe ~600zł dopłaty). Istotna różnica: w instrukcji sterownika FL500 (Gold) można znaleźć wyraźne zastrzeżenie, że może on sterować kotłem tylko w układzie otwartym. Ciekawe, czy Metal-Fach tego przestrzega? Na stronie napisane jest, że wersja Gold może być dostosowana do układu zamkniętego, czyli wygląda na to, że nie przestrzega.

Rzecz najważniejsza odnośnie sterowników: niestety oba wymagają ręcznych ustawień parametrów spalania. Co prawda w instrukcjach obu sterowników przewija się hasło Fuzzy Logic i automatyczne wyliczanie różnych rzeczy, ale trzeba się wczytać głębiej. Wtedy okazuje się, że użytkownik ręcznie ustawia jeden lub kilka poziomów mocy (czas pracy podajnika i siłę nadmuchu dla każdego z nich) a sterownik co najwyżej umie sam zdecydować, kiedy ma się między tymi poziomami mocy przełączać. Czyli większość brudnej roboty spada na operatora. Takie rzeczy w kotle za 10 tysięcy... 

Palnik

Metal-Fach SEG Plus wyposażony jest w żeliwny palnik retortowy Ekoenergia z zapalarką. Palniki Ekoenergia zazwyczaj potrafią spalać także miał, ale tutaj w DTR zapisano jako jedyne paliwo dobry ekogroszek. Nie jest to dziwna praktyka, bowiem to na dobrym paliwie kocioł spełnia wymagania 5. klasy. Możilwe, że miał również przez ten palnik przejdzie, ale nie ma co nazbyt na to liczyć, skoro producent tego nie zagwarantował.

Wymiennik

Wymiennik w kotle jest pionowy, czyszczony od góry. Ręcznie, bowiem nie ma tutaj żadnego mechanizmu ułatwiającego czyszczenie bez otwierania kotła, jakie zdarzają się coraz częściej w kotłach 5. klasy. 

Słowo wyjaśnienia odnośnie przekroju kotła widocznego powyżej: tak naprawdę przedstawia inny model, ale SEG Plus różni się od niego tylko brakiem rusztu awaryjnego. Niestety producent nie dostarcza dobrego rysunku przekroju dla tego modelu poza jednym malutkim i szarym w DTR, stąd użyty został podobny a lepszej jakości.
Powierzchnia wymiennika w stosunku do mocy jest bardzo duża, co – w połączeniu z 5. klasą – każe uważać na niskie temperatury spalin. Producent sugeruje zastosowanie wkładu kominowego odpornego na skropliny. W zasadzie powinno się to rozszerzyć na wszystkie kotły 5. klasy, bowiem wymagana od nich sprawność wymusza bardzo niskie temperatury spalin (rzędu 70–80st.C), a to z kolei ryzyko kondensacji wilgoci ze spalin w kominie. Montaż kotła 5. klasy bez wkładu kominowego jest bardzo ryzykowny.

Metal-Fach SEG Plus ma opcjonalnie możliwość pracy w układzie zamkniętym. Kosztuje to ok. 1000zł ekstra, w komplecie dostaje się wężownicę schładzającą i zawór bezpieczeństwa.

Zapalarka

Palnik w kotle Metal-Fach SEG Plus jest standardowo wyposażony w elektryczną zapalarkę. Dzięki temu kocioł zamiast wchodzić w długie przestoje, w których pomału zjada paliwo, może się wygasić, a potem samodzielnie rozpalić na nowo gdy zajdzie potrzeba. Plus tego rozwiązania to przede wszystkim wygoda, możliwe że także jakaś oszczędność paliwa.

Ale czy uwzględniając zużywany na rozpalanie prąd bilans będzie korzystny? To zależy jak długie będą przestoje i jak często zapalarka będzie uruchamiana. Jej moc to 700W a cykl rozpalania trwa ok. 7 minut, więc zużycie energii wyniesie niecałe 0,1kWh co kosztować będzie ok. 6 groszy za pojedyncze rozpalenie. To niewiele biorąc pod uwagę, że 1kg ekogroszku kosztuje ok. 80gr i co prawda kocioł zużywa w podtrzymaniu pojedyncze kilogramy nawet na kilkanaście godzin, ale przy takim rachunku wygaszenie nawet na parę godzin będzie się opłacać.

Pozostaje jeszcze kwestia żywotności zapalarki. Oficjalnych informacji producenta na ten temat brak. Opinii użytkowników też może jeszcze nie być, bo zapalarki w kotłach retortowych są obecne od paru lat i na małą skalę. Dłużej stosowane są w kotłach na pellet, ale tam mają mniejsze moce (bo i paliwo łatwiej rozpalić) i być może wykonane są w innej technologii. Ich żywotność można szacować na kilka (do dziesięciu) tysięcy cykli pracy, więc podchodząc sceptycznie należy się liczyć z wymianą w perspektywie kilku lat i kosztem rzędu 200–300zł. Z zapalarką do ekogroszku sytuacja powinna być zbliżona.

Generalnie więc zapalarka w kotle z palnikiem retortowym wydaje się sensownym pomysłem. Koszt jej pracy nie jest zabójczy, choć trzeba się liczyć z wydatkiem kilkuset złotych na jej wymianę po zapewne kilku latach, ale w zamian otrzymuje się pewien komfort: nie trzeba męczyć się z ręcznym rozpalaniem i ubywa trochę pracy na czyszczenie kotła, bowiem wygaszony nie zarasta sadzą tak jak miałoby to miejsce przy dłuższej pracy w podtrzymaniu.

Sonda lambda

O sondzie lambda ci, co chcą ją sprzedać wraz z kotłem mówią, że pozwala oszczędzić paliwo. Nie wiadomo ile, a jeśli mówią ile, to liczby nie są niczym poparte. Natomiast koszt owej sondy jest powalający: prawie 1500zł. Jak w przypadku każdego takiego dodatku do kotła warto rozważyć, czy wydatek da zysk na komforcie obsługi, realną oszczędność paliwa, poprawę kultury pracy kotła? Czy w jakiś sposób na siebie zarobi?

Zacznijmy od początku. Sonda lambda to czujnik mierzący poziom tlenu w spalinach a sama lambda to symbol nadmiaru powietrza w reakcji spalania. W idealnych warunkach nadmiar powietrza jest zbędny, bo nie jest wykorzystywany w reakcji, a jedynie ucieka ze spalinami zabierając ciepło. Wtedy lambda powinna być równa 1. Tak jest np. w silnikach spalinowych, gdzie paliwo jest dokładnie mieszane z powietrzem, dzięki czemu nadmiar powietrza praktycznie nie jest potrzebny. Sondy lambda w silnikach spalinowych sprawdzają się świetnie. Są to sondy wąskopasmowe, nastawione na monitorowanie niewielkiego zakresu w okolicy lambdy = 1. Są dość tanie, kosztują po paręset złotych.

Paliwa stałe to zupełnie inny świat. Tutaj nadmiar powietrza konieczny do spalania jest wyższy, bowiem zmieszanie paliwa i powietrza nigdy nie jest tak dobre jak np. w cylindrze silnika spalinowego. To wymusza stosowanie o wiele droższych szerokopasmowych sond lambda (owe 1500zł dopłaty to w większości koszt samej sondy!). To jeszcze można by przełknąć gdyby sonda dawała taką różnicę w kulturze pracy kotła jaką daje w silnikach spalinowych. Ale tak najpewniej nie będzie! Problemem jest natura paliw stałych, fakt że jednocześnie spala się gaz i część stała z dodatkiem popiołu. Nawet idealnie dobrany nadmiar powietrza nie gwarantuje, że kocioł spala czysto i pracuje bez problemów, bo źródłem problemów może być jeszcze m.in. sam opał czy źle wyregulowane podawanie paliwa.

Pod znakiem zapytania stoi także trwałość sondy lambda w środowisku spalin węglowych. Jest to czujnik elektrochemiczny, więc ewentualne postępujące z czasem zanieczyszczenie nie tyle sadzą co śladowymi substancjami zawartymi w węglu (różne ciężkie melate) może wypaczyć wskazania albo i po prostu wykończyć sondę. Producent oczywiście nie pochwali się, jaka jest przewidywana żywotność takiej sondy. Nie ma też dostępnych warunków gwarancji aby się dowiedzieć, czy sonda w ogóle jest nią objęta.
Co jeszcze: DTR kotła zawiera zalecenie, aby do wstępnej kalibracji sondy i ustawienia parametrów pracy kotła na zdefiniowanych poziomach mocy użyć analizatora spalin. Tak więc wydać 1500zł to nie wszystko, bo jeśli oleje się właściwą kalibracje sondy, to zysk będzie z niej żaden.

Sonda lambda w kotle węglowym wydaje się kiepskim pomysłem na wydanie ~1500zł. Wymaga fachowej instalacji, aby w ogóle prawidłowo działała, jej żywotność jest wątpliwa i nie zapewni ona zawsze przyzwoitego spalania (pracę podajnika nadal trzeba ręcznie regulować). Mgliste wydają się nadzieje, aby sonda przynajmniej zarobiła na swoje utrzymanie w oszczędnościach opału.

Gwarancja

Wszędzie mowa jest o 5 latach gwarancji, ale nigdzie nie ma ujawionych jej warunków. Patrząc na przykład Metal-Facha SDG, który ma realnie tylko 2 lata gwarancji, nie można wykluczyć, że podobny brzydki chwyt zastosował producent i tutaj: głośno mówi o 5 latach a dopiero z karty gwarancyjnej (którą dostaniesz po zakupie kotła) dowiesz się, że 5 lat owszem, ale tylko gdy zapłacisz za coroczne przeglądy.

Cena

Ten kocioł jest na obecny moment najdroższą sztuką w tym rankingu! W podstawowej wersji (Gold, do układu otwartego, bez sondy lambda) w internecie jest najtaniej dostępny w cenie 9600zł – za kocioł z de facto ręcznie nastawianym sterownikiem, ręcznie czyszczonym wymiennikiem i palnikiem wyłącznie na dobry ekogroszek (który ewentualnie i nieoficjalnie powinien sobie dawać radę z miałami). Jeśli policzyć najbogatszą wersję – ze sterownikiem Platinum (+300zł), modułem internetowym (+600zł), do układu zamkniętego (+1000zł) i sondą lambda (+1500zł), to docieramy w astronomiczne jak na kotły węglowe rejony 13 000zł! Do tego zasypać kwalifikowany opał na bazie odrzuconych z eksportu diamentów po 1000zł/t i już można grzać dom... Z węgla pomału jest robiony sport dla bogaczy. Nikt normalny nie kupiłby tak drogiego kotła gdyby nie hojne dotacje.

 

Uzasadnienie oceny

Metal-Fach SEG Plus na pierwszy rzut oka wydawał się ciekawym kotłem, ale stracił przy bliższym poznaniu. Kusi bogactwem wyposażenia a zarazem słabuje w sprawach podstawowych (ręczne nastawy!). Jak w przypadku większości kotłów 5. klasy obecnych dotąd w rankingu, spełnienie tej wyśrubowanej normy jest jego główną zaletą a poza tym nie zachwyca. Na plus można mu zaliczyć żeliwny palnik Ekoenergia, który w innych kotłach radzi sobie z gorszymi paliwami (tu oficjalnie spala tylko ekogroszek) oraz zapalarkę. Wybór sterownika powinien zależeć głównie od tego, jakie funkcje są potrzebne (ile pomp, zaworów czy termostatów trzeba obsłużyć, czy potrzebne sterowanie przez internet), bo regulacja parametrów spalania w obu sterownikach jest w większej części ręczna.

Historia zmian

Tutaj pojawią się informacje kiedy, co i dlaczego było zmieniane w opisie kotła oraz jego ocenie.
Na razie nic tutaj nie ma.

Doświadczenia użytkowników

Nikt jeszcze nie dodał opinii. Zrób to jako pierwszy!