Galmet Galaxia KWE

Ocena w rankingu C
Producent Galmet
Rodzaj kotła Kocioł retortowy
Powierzchnia wymiennika 118% współczesnego standardu
Pojemność zasobnika ~192kg
Do układu zamkniętego tak
Paliwa podstawowe(2)
  • Ekogroszek
Dostępne moce 22kW
Klasa
wg normy PN-EN 303-5:2012
5
Ecodesign tak
Gwarancja 3 lata
Instrukcja obsługi dostępna
Strona producenta przejdź do strony producenta
Orientacyjna cena od 10 200zł (22kW)

(1) - orientacyjny czas pracy na pełnym załadunku paliwa podstawowego przy 60% mocy nominalnej

(2) - paliwa podstawowe określa producent; to takie, na których kocioł jest w stanie osiągnąć moc nominalną

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2017

Model Galaxia to piątoklasowa świeżynka w ofercie firmy Galmet. Jak się zaraz okaże, tak podkreślana zaleta (sprawność) została wyżyłowana do absurdu i może być sporym problemem tego kotła. Czy największym? Chyba nie. Najciekawsze jest wnętrze...


Zalety

  • Półautomatyczny sterownik

    Nie trzeba wprost grzebać w nastawach, ale jest kilka parametrów do regulacji.

  • Retorta II generacji

    Choć oficjalnie kocioł spala tylko najlepszy ekogroszek (ew. także brunatny, byle suchy)

Wady

  • Dodatkowo płatna gwarancja

    Darmowe są 3 lata a do 5 lat trzeba dopłacić corocznymi przeglądami.

  • Las zawirowywaczy w kotle

    To ludzie ludziom zrobili...

  • Ekstremalnie chłodne spaliny

    Nawet jak na kocioł 5. klasy. A w DTR ani słowa o konieczności zabezpieczenia komina przed skroplinami

Używasz tego kotła? Podziel się wrażeniami!

Pomóż innym poznać praktyczne zalety i wady tego kotła. Dodaj opinię o kotle Galmet Galaxia KWE.

Detale techniczne

Przekrój kotła Galmet Galaxia KWE

Jak można się domyślać z rysunku i opisu podajnika na stronie producenta oraz w DTR, w kotle Galmet Galaxia zamontowano dobrze znany palnik Pancerpol Duo – z żeliwnym kolanem i obrotową koroną, ale stalowym ślimakiem.

Sterownik to Elster eLider. Nie ma na tę chwilę jego instrukcji ani na stronie firmy Galmet, ani firmy Elster. Można sklasyfikować go jako półautomatyczny. Użytkownik ustawia bowiem trzy parametry: max. moc kotła (jako % mocy nominalnej), kaloryczność opału i korekcję nadmuchu. Nie trzeba więc grzebać bezpośrednio w nastawach, ale też nie jest to całkiem samodzielne prowadzenie kotła przez sterownik. Fakt, że nie ma sterownika, który radziłby sobie zawsze sam, ale co innego np. korygować tylko nadmuch po zmianie paliwa a co innego ustawiać parametry, które w zasadniczy sposób decydują o pracy kotła i mogą wymagać większej liczby prób i błędów.

Dostosować kocioł węglowy do wymagań 5. klasy można dwiema głównymi drogami: polepszając spalanie oraz zatrzymując w kotle jak najwięcej pyłów na dodatkowych półkach, zakrętach, zawirowywaczach etc. Skomplikowany wymiennik w tych kotłach to nic nowego. Tyle że sporo firm rekompensuje to zabudowując systemy czyszczenia głównej sekcji wymiennika bez jego otwierania, choćby przez ręczne wajchowanie spiralnymi zawirowywaczami zawieszonymi tamże. Galmet Galaxia niczego takiego nie ma. Za to wpakowano do niego las zawirowywaczy na całej długości wymiennika, w dużej części poziomego. Jeśli patrzysz na przekrój i nie widzisz w tym problemu, to zaraz tłumaczę w czym rzecz. W skrócie: to tak samo załatwia istotę problemu jak DPF w dieslach. 

Na ten moment trudno znaleźć drugi tak najeżony zawirowywaczami kocioł jak Galmet Galaxia. Są wszędzie: zaraz nad rertortą, w wymienniku poziomym oraz dalej w wymienniku pionowym. To okrutnie utrudni czyszczenie kotła. Każdy z tych elementów przy czyszczeniu trzeba wyjąć, przejechać szczotka wymiennik w jego sąsiedztwie, potem wyczyścić sam zawirowywacz i poskładać całość z powrotem. Nawet w czopuchu jest zakręt i dodatkowa komora osadcza, którą trzeba kontrolować i opróżniać. To wszystko będzie pracochłonne i upierdliwe, tak że zapewne spora część użytkowników po paru tygodniach pozbędzie się tego "wsadu" z wymiennika, tym samym pozbywając się kotła 5. klasy. Wszak ten las zawirowywaczy nie wyrósł tam nadaremno – one mają zatrzymać pyły w kotle, a skoro jest ich aż tyle, to właśnie tyle było potrzeba, by osiągnąć nimi 5. klasę.

Najgorsze są zawirowywacze poziome rozmieszczone w niewielkich odstępach nad retortą, które sugerują nawet możliwość znacznego ograniczenia przelotu spalin przy mocno zaniedbanym ich czyszczeniu. Pył w wymienniku pionowym ma szanse opaść na dół a w poziomych zawirowywaczach będzie się gormadził póki nie zostanie ręcznie usunięty. Tak zaprojektowany wymiennik to rozwiązanie fatalne z punktu widzenia użytkownika, zakrawa wręcz na kpinę, bo 5. klasa jest, kotły za dotacje będą się sprzedawać, a ile się kto namęczy potem przy czyszczeniu albo czy wyrzuci tę całą "biżuterię", to jakby producenta nie obchodziło. Ba, wrecz na stronie stwierdza on jakoby zawirowywacze same się czyściły a dzięki nim mniej pyłu osiada w kotle. To jest wewnętrznie sprzeczna BE-ZE-DURA. Pyły muszą się odkładać w kotle. Gdyby wnętrze było czystsze niż w kotłach niższych klas, znaczyłoby to tyle, że pyły zostały wydmuchane na zewnątrz, a więc nie byłoby 5. klasy. Skoro się gromadzą wewnątrz, to czyszczenie jest potrzebne. O ile z powierzchni pionowych pyły mogą w grubszej warstwie odpadać, to z zawirowywaczy poziomych same nie znikną. Nawet jeśli pracochłonne "odgruzowanie" kotła wypadnie tylko raz na miesiąc, to i tak będzie na tyle uciażliwe, że pierwsze co normalny człowiek zrobi, to pozbędzie się zawirowywaczy, aby sobie życie ułatwić. Tym samym publiczne pieniądze z dotacji pójdą w błoto.

Następny problem: ogromna powierzchnia wymiennika i rekordowo wysoka sprawność, która zarazem oznacza rekordowo niskie temperatury spalin. Zaledwie 71 st.C na mocy nominalnej 22kW i 61st.C na mocy ~7kW! Jakich czasów dożyliśmy, że spaliny są nieomal chłodniejsze niż woda na wylocie z kotła! Tymczasem DTR ni słowem się nie zająka o wymaganiach odnośnie komina a zgodnie z normą PN-EN 303-5:2012, – dla tak chłodnych spalin powinny być określone wymagania co do komina, tj. że powinien być odporny na wykraplanie się kondensatu. Producenci mają dziwne opory przed wymaganiem wkładu kominowego a przecież w zasadzie każdy kocioł 5. klasy odprowadza potencjalnie wilgotne spaliny.

Paliwem dla kotła Galmet Galaxia jest dobry ekogroszek czyli węgiel kamienny o kaloryczności ~28MJ/kg (w DTR podano dokładne parametry zapewne paliwa, na którym przeprowadzono badania). Producent dopuszcza też stosowanie węgla brunatnego (czeskie marketowe ekogroszki), ale warunek konieczny co do paliwa jest jeden: wilgotność max. 4,4% – co oznacza węgiel suchy jak pieprz. Nie ma mowy, by taki wymóg spełniał marketowy czeski groszek, który w workach ma ~25% wody. Nawet porządny ekogroszek wymagałby chyba dosuszania w piekarniku (ale to nie jest dobry pomysł). Zapis wygląda więc typowo asekuracyjnie – zgnije np. ślimak to wina jest po stronie użytkownika, bo sypał węgiel z 10% wody zamiast 4,4%.

Certyfikat z badań jest doklejony na końcu DTR. Pochodzi z nietypowego miejsca: laboratorium techniki budowlanej w Pieszczanach na Słowacji. Jak dotąd nie był to uczęszczany kierunek badań polskich kotłów, ale laboratorium zdaje się mieć akredytację odpowiedniej słowackiej instytucji. Choć do dokładnej weryfikacji przydałaby się znajomość słowackiego. Sam certyfikat jest po polsku, ale warto by przed zakupem kotła z myślą o dotacjach sprawdzić, czy ów papier zaakceptuje dany urząd.

A propos papierów, firma chwali się też, że kocioł:

  • spełnia wymogi EcoDesign – to wymagania nieco ostrzejsze niż 5. klasa, które w Polsce będą obowiązywać jak dobrze pójdzie po 2020 roku. Na obecny moment niewiele to wnosi i raczej nie jest potrzebne do żadnych dotacji (choć warunki lokalnie bywają baaardzo różne) ani nie będzie potrzebne w przyszłości. Gdy EcoDesign zacznie obowiązywać, na rynku mają pozostać wyłącznie kotły, które spełnią jego wymagania. Tych, które już w kotłowniach stoją, nikt siłą nie wyrzuci (a przynajmniej nie za sprawą wejścia samego EcoDesignu).
  • ma certyfikat Polskie Ciepło – to jest twór zrzeszenia kotlarzy o długiej nazwie, który w zasadzie nic nie wnosi. Otrzymują go kotły 4. i 5. klasy polskich producentów, które nie posiadają rusztu awaryjnego. Tylko tyle. Nic on nie wnosi, bo na polskim rynku są praktycznie tylko polskie kotły a jeśli już któryś osiąga wyższe klasy, to nie ma w nim rusztu awaryjnego, bo taki jest obecnie wymóg chyba wszystkich programów dotacji. Certyfikat ten ma spełniać chyba tylko cele promocji wyrobów w/w zrzeszenia, bo dodatkowej wartości nie ma.

Dużym drukiem podano, że gwarancja trwa 60 miesięcy czyli 5 lat. Tak naprawdę bezpłatna gwarancja to 3 lata. Wydłużenie gwarancji do 5 lat wymaga opłacenia pięciu przeglądów: zerowego a potem czterech corocznych. Wśród warunków gwarancji jest konieczność zapewnienia temperatury powrotu na poziomie min. 50st.C.

Uzasadnienie oceny

Galmet Galaxia jest pierwszym kotłem 5. klasy, który ląduje w rankingu z oceną C. To nie wina palnika i sterownika, które są całkiem przyzowite. Problemem jest nafaszerowanie wymiennika zawirowywaczami w niespotykanej ilości i w taki sposób, że czyszczenie kotła będzie gehenną. Podobnie eksponowana jest wysoka sprawność a nie ma słowa o chłodnych spalinach i potrzebie przystosowania do tego komina. Warunki gwarancji na ten moment trudno było znaleźć a gdy już się odnalazły, wyszło na jaw, że 5-letnia gwarancja jest dodatkowo płatna. Wszystko to razem buduje wrażenie jakby producent skonstruował kocioł 5. klasy po linii najmniejszego oporu byle kroić nim dotacje a co się będzie działo w kotłowni, tym niech się użytkownik martwi.

Historia zmian

Tutaj pojawią się informacje kiedy, co i dlaczego było zmieniane w opisie kotła oraz jego ocenie.
Na razie nic tutaj nie ma.

Doświadczenia użytkowników

Nikt jeszcze nie dodał opinii. Zrób to jako pierwszy!